Skip to content

26 lutego 2012

Gazprom walczy o wiarygodność

Gazprom

Ograniczenie dostaw rosyjskiego gazu do Europy ponownie pokazało strukturalne niebezpieczeństwo polegania wyłącznie na jednym dostawcy. W odróżnieniu od ubiegłych lat, zmniejszenie dostaw nie wynikało z intencjonalnych działań Rosji, lecz ograniczonych zdolności produkcyjno-przesyłowych.

Na początku lutego europejscy odbiorcy rosyjskiego gazu odnotowali spadek importu sięgający nawet 30%. Do najbardziej poszkodowanych należały państwa bałtyckie, Austria, Słowacja, Rumunia, Bułgaria i Włochy. Spadek importu odnotowano także w Polsce. Według pierwotnych wyjaśnień Gazpromu, przyczyną problemów z dostawami miała być Ukraina nielegalnie pobierająca gaz przesyłany przez jej terytorium.

Jak tłumaczył w jednym z późniejszych wywiadów Aleksander Miedwiediew, ograniczenie eksportu gazu wynikało z wyjątkowo niskich temperatur w Rosji i związanego z tym wyższego zapotrzebowania na gaz. Wiceprezes Gazpromu nie omieszkał skrytykować także unijnej koncepcji otwierania rynku gazu. Jego zdaniem, wolny rynek w tym sektorze przejawiający się w istnieniu giełd gazowych nie może istnieć bez dużych dostawców. Gwałtowny wzrost zapotrzebowania doprowadza bomwiem do braku surowca na rynku.

Problem polega na tym, że ze swoich zobowiązań nie wywiązał się właśnie Gazprom. Chcąc zaspokoić zapotrzebowanie rynku wewnętrznego zmuszony był do ograniczenia eksportu. Winy za zaistniałą sytuację nie dało się tym razem przerzucić na państwa tranzytowe. Powyższe okoliczności pokazały, że zagrożenie wstrzymaniem dostaw nie dotyczy wyłącznie państw o sprzecznych wobec Rosji interesach. Uwidoczniły tym samym potrzebę i zasadność dywersyfikacji źródeł i szlaków dostaw.

Obecność Gazpromu na rynkach gazowych w Europie, źródło: RIA Novosti

Polityka dywersyfikacji źródeł i kierunków dostaw gazu do Polski sprowadzona została do płaszczyzny politycznej. Przeciwnicy budowy terminalu LNG w Świnoujściu podkreślają jego nierentowność oraz próbują przedstawić tę inwestycję jako projekt skierowany w monopol Gazpromu. Budowa gazoportu czy też nowych połączeń międzysystemowych to tymczasem projekty mające na celu uchronić polskich odbiorców gazu przed niekorzystnymi uwarunkowaniami zewnętrznymi. Nie ma tu znaczenia czy będzie to spór między Ukrainą a Rosją, czy też awaria któregokolwiek z gazociągów przesyłowych.

Pod znakiem zapytania pozostaje przygotowanie Rosji do zaspokojenia rosnącego popytu na gaz w Unii Europejskiej. Według Strategii Energetycznej Rosji do 2030 roku udział kierunku zachodniego w całości eksportu będzie malał. Czy w obecnej sytuacji, budowa gazociągów eksportowych (np. South Stream) jest więc bardziej istotna od zagospodarowywania nowych złóż gazu?

Warto nadmienić, że swojej roli nie spełniły również europejskie magazyny gazu należące do Gazpromu, które stanowić miały zabezpieczenie w okresie szczytowego zapotrzebowania zimą.

Przeczytaj więcej w Gaz ziemny

Podziel się swoimi przemyśleniami. Skomentuj.

(wymagane)
(wymagane)

Subskrybuj komentarze