Skip to content

2 stycznia 2012

Gazowo-atomowy 2011 rok

Rok 2011

Sytuacja w polskiej energetyce w 2011 roku podyktowana była wydarzeniami  za granicą. Bezpieczeństwa energetycznego nie sposób budować dziś samodzielnie w oderwaniu od międzynarodowych realiów.

Uszkodzenie reaktora atomowego w Fukishimie nie wpłynęło w sposób  bezpośredni na Polskę. Kluczowa była natomiast rezygnacja z energetyki atomowej w Niemczech. Stopniowe wygaszanie reaktorów przełoży się na niedobór mocy w przyszłości. Według Międzynarodowej Agencji Energii surowcem przejściowym pomiędzy epoką atomu a energii ze źródeł odnawialnych będzie gaz ziemny.

Choć PGE zrezygnowało ze współudziału w budowie elektrowni atomowej na Litwie, nadal aktualny pozostaje polski projekt.

W celu zwiększenia bezpieczeństwa dostaw, rozpoczęto wdrażanie 3 pakietu energetycznego i umożliwiono dostęp stronom trzecim do sieci przesyłowych. W Polsce przełożyło się to na uruchomienie wirtualnego rewersu na gazociągu jamalskim, który zwiększy możliwości importowe z Zachodu. Z drugiej strony, w konsekwencji otwarcia gazociągu północnego wzrosło prawdopodobieństwo, że surowiec importowany z kierunku zachodniego, również pochodzić będzie z Rosji. Do użytku oddano nowy gazociąg Maravia łączący nas z czeskim systemem przesyłowym. W przyszłości posłużyć ma on jako element sieci łączącej terminale gazowe na południu i północy Unii Europejskiej.

Nową strategię opublikowało PGNiG, które zdecydowało się skoncentrować na wydobyciu gazu oraz ekspansji w obszarze elektroenergetyki, czego potwierdzeniem było przejęcie Vattenfall Heat Poland. Tuż przed końcem roku, ze stanowiskiem pożegnał się Michał Szubski. Nowy Minister Skarbu Państwa Mikołaj Budzanowski zapowiedział również większe zaangażowanie państwowych spółek energetycznych w poszukiwanie gazu łupkowego. Za najgłośniejszy sukces uznano szczelinowanie na koncesji należącej do PGNiG, w efekcie którego Premier Donald Tusk obwieścił perspektywę „energetycznej samodzielności, dzięki której będziemy mogli dyktować warunku”.

W 2011 roku społeczne niepokoje i rewolucje w Afryce Północnej doprowadziły do wzrostu cen ropy naftowej na światowych rynkach. Początkowo największego niebezpieczeństwa doszukiwano się w zamknięciu Kanału Sueskiego, później wstrzymaniu libijskiego wydobycia i dalszego rozprzestrzenienia protestów.

W Polsce najgłośniejsze były zapowiedzi prywatyzacji Lotosu. Koniunktura gospodarcza ostudziła nadzieje Ministerstwa Skarbu, a poszukiwanie inwestora zakończyło się porażką. Nie pomogło tu nawet zainteresowanie Rosjan, którzy według Premiera Donalda Tuska mieli nie być dyskryminowani.

Podziel się swoimi przemyśleniami. Skomentuj.

(wymagane)
(wymagane)

Subskrybuj komentarze