Skip to content

4 grudnia 2010

10

Andrzej Szczęśniak o rynku gazu

Andrzej Szczęśniak

Zaplanowana na 2 grudnia debata ekspercka na temat bezpieczeństwa gazowego Polski w 2030 roku, w której mieli wziąć udział Andrzej Szczęśniak oraz Ernest Wyciszkiewicz, w związku z nieobecnością jednego z gości odbyła się w formie wykładu o rynku gazu i zachodzących na nim zmianach.

Spotkanie zorganizowane przez Stowarzyszenie Studentów Polska 2030+ odbyło się na Wydziale Orientalistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Miało dać ono odpowiedź na trzy pytania postawione pierwotnie przez organizatorów:

  • Gazoport LNG 2014 – długoletni gwarant bezpieczeństwa czy niepotrzebne obciążenie finansowe?
  • Gaz łupkowy – błękitne eldorado?
  • Regulacje Unii Europejskiej a stan polskiego gazownictwa – możliwości rozwoju?

Przez nieobecność Ernesta Wyciszkiewicza debata przybrała formę prezentacji, którą określić można jako skróconą syntezę poglądów Andrzeja Szczęśniaka o sytuacji na rynku gazowym oraz wpływie polityki na kształtowanie bezpieczeństwa energetycznego Polski.

Wykład rozpoczął się od wyrażenia negatywnej opinii na temat polskiej publicystyki energetycznej, która według Andrzeja Szczęśniaka często mija się z prawdą opisując wykreowane przez siebie wydarzenia. Na potwierdzenie swojej tezy odesłał uczestników spotkania do artykułów prasowych sprzed kilku lat i zachęcił do porównania ich z obecną rzeczywistością. Równie nieprzychylne spojrzenie dotyczyło wszelkiej maści prognoz, których sprawdzalność na przykładzie cen ropy Andrzej Szczęśniak ocenił na 50 procent. Jako wiarygodne źródło informacji wskazał natomiast wszelkiego rodzaju raporty bądź rozmowy z politykami mającymi dostęp do aktualnych i wiarygodnych danych.

Gazoport w Świnoujściu

Przechodząc do głównej tematyki spotkania, pozycja Polski na europejskim rynku gazu została określona mianem marginalnej. Determinantem naszego znaczenia jest według Andrzeja Szczęśniaka położenie pomiędzy Rosją – potęgą w zakresie wydobycia – a Niemcami, które mają największy wpływ na kształtowanie unijnej polityki energetycznej.

Jednym z głównych punktów w dyskusji był gazoport w Świnoujściu, wobec budowy którego Andrzej Szczęśniak jest sceptyczny. Uruchomienie terminalu LNG oznacza według niego pewność dostaw, lecz z ekonomicznego punktu widzenia jest zdecydowanie niekorzystne. Po pierwsze, już zakontraktowany gaz katarski ma być droższy od surowca rosyjskiego o 50%. Po drugie, jego eksploatacja wiąże się z ponoszeniem opłaty dywersyfikacyjnej, która według eksperta jest kolejnym podatkiem nakładanym na odbiorców końcowych kosztującym ich 0,5 mld dol. rocznie. Główną wadą tej inwestycji ma być źródło jej finansowania, które nie pochodzi z funduszy prywatnego przedsiębiorstwa, lecz należącego do Skarbu Państwa Gaz-Systemu, przez co odpowiedzialność za jej powodzenie rozprasza się równomiernie na wszystkich.

Mówiąc o skroplonym gazie ziemnym zaznaczył, że jego największą wadą jest droższy cykl biznesowy w porównaniu do surowca tłoczonego gazociągami. Wybór lokalizacji budowy gazoportu określony został mianem decyzji politycznej pozbawionej ekonomicznego uzasadnienia. Równie nieprzychylnie ekspert ocenił rosnące ceny gazu rosyjskiego, które są według niego efektem stopniowego tracenia przez Polskę argumentów negocjacyjnych.

Nowe źródła gazu

Odnosząc się do kwestii niekonwencjonalnych złóż gazu ziemnego, Andrzej Szczęsniak powiedział, iż jest to silny argument w dyskusji ze zwolennikami teorii Peak Oil o ograniczoności surowców energetycznych. Mówił również o roli jaką odegrał gaz łupkowy w Stanach Zjednoczonych, lecz podkreślił, że „słabo widzi perspektywy gazu łupkowego w Polsce, gdyż jest on zbyt często wykorzystywany przez polityków jako antidotum na Rosję”.

Odnosząc się do dwóch kluczowych z punktu stabilności dostaw projektów dywersyfikacyjnych w Unii Europejskiej, gość zaznaczył większą atrakcyjność gazociągu South Stream. Nabucco jest według niego projektem nierealnym, pozbawionym dostawców surowca oraz w dłuższej konsekwencji droższym.

Na koniec poruszona została kwestia implementacji zasady TPA na gazociągu jamalskim, która według Andrzeja Szczęśniaka nie powiedzie się, dopóki na rynku nie będą funkcjonowali inni niż PGNiG dostawcy gazu. Z drugiej strony TPA zostało określone mianem furtki dla zagranicznych koncernów, która ma umożliwić im wejście na polski rynek. Konsekwencją takiej ekspansji ma być według eksperta finansowy upadek PGNiG w ciągu zaledwie roku.

Zainteresowanych osobą Andrzeja Szczęśniaka odsyłam do jego bloga.

10 Komentarzy Skomentuj
  1. Mariusz
    gru 8 2010

    za dużo sprzecznych informacji-mało konkretów w rzeczywistości

    Odpowiedz
  2. gru 9 2010

    Chciałbym sprecyzować kwestię ceny gazu katarskiego w porównaniu do surowca rosyjskiego.
    W relacji dokonałem uproszczenia stanowiska Pana Szczęśniaka, który – mówiąc już precyzyjnie – stwierdził, iż gaz katarski importowany w postaci skroplonej jest droższy o 30% na wejściu do gazoportu, po czym jego cena w wyniku kosztów związanych z procesem ponownej regazyfikacji i wtłoczenia do gazociągów przesyłowych wzrasta o kolejne 20%.
    Stąd liczba 50 procent.

    Odpowiedz
  3. CH4
    gru 10 2010

    wobec tego – moja uwaga jest totalnie nieodpowiednia

    zastanawia mnie – ile jeszcze takich skrótów myślowych zostało wprowadzonych przez autora tego artykuł…

    może się okazać – że wypowiedzi pana Andrzeja były zgoła inne – niż ich interpretacja przedstawiona powyżej…

    wobec powyższego komentowani traci jakikolwiek sens…

    życzę dalszej miłej zabawy w tej piaskownicy…

    Odpowiedz
  4. cheniek444
    gru 10 2010

    CH4, nie bądź takim nadętym bufonem. Ja tu nie widzę żadnych skrótów myślowych. Opinie Szcześniaka są znane od dawna i można o nich poczytać na jego blogu. Twoje podejście świadczy o tym, że jesteś negatywnie nastawiony do nierządowych komentatorów.

    Odpowiedz
  5. gru 10 2010

    Relacja nie miała na celu przekazania wypowiedzi Andrzeja Szczęśniaka „słowo w słowo”, lecz ukazania jego poglądów na konkretne tematy tak, aby czytelnik mógł porównać je chociażby ze stanowiskiem Przemysława Wiplera przedstawionym kilka postów wstecz.

    Dosłowne cytaty ujęte zostały w cudzysłowie, stąd logicznym jest przypuszczenie, że pozostała część jest jedynie syntezą wygłoszonych przez Andrzeja Szczęśniaka opinii, konieczną do przekazania treści w sposób czytelny.
    W przypadku różnicy cen miała tu miejsce krytyka kontraktu katarskiego i ona została opisana.

    Przyznaje jednak Panu rację, iż w tym wypadku uproszenie to było niezasadne.

    Odpowiedz
  6. CH4
    gru 13 2010

    Maciej – dziękuję za wyjaśnienie – moje końcowe życzenia w poprzednim poście były również nie do końca zasadne

    cheniek444 – :) – bardzo głęboko merytoryczna wypowiedź – szkoda że na mój temat – a nie na temat artykułu…
    proszę o kontynuację – może jeszcze się czegoś ciekawego o sobie dowiem… :)

    miłego dnia wszystkim

    Odpowiedz
  7. cheniek444
    gru 14 2010

    Z założenia moja wypowiedź nie była merytoryczna. Jeśli chciałbyś poznać opinie Szcześniaka, to dlaczego nie zajrzałeś na jego blog? Ton Twojej wypowiedzi sprawiał wrażenie, że chciałbyś, aby autor tej strony wyłożył ci wszystko na tacy i podstawił pod nos.
    Co do gazoportu i przyszłych cen gazu rosyjskiego:
    po podpisaniu umowy gazowej ktoś w komentarzach na blogu Szcześniaka wrzucił link do wywiadu z Miedwiediewem dla TVNCNBC. Na pytanie jak w przyszłości będą kształtowały się ceny gazu dla Polski (po wygaśnięciu obecnego kontraktu), Miedwiediew wprost powiedział, że punktem odniesienia będzie cena z gazoportu. A ta cena nie będzie ceną spotową, bo raz, że formuła cenowa LNG dla nas jest zapisana w kontrakcie, a dwa, że do tej ceny trzeba wliczyć koszt regazyfikacji gazem ziemnym. Na etapie projektowania gazoportu brano pod uwagę pracę dwóch typów regazyfikatorów: na wodę z Bałtyku oraz gazowe, gdyby w pewnym okresie woda morska była za zimna. Jednak niedawno stanęło na tym, że wybudują tylko gazowe. Tym samym koszt wprowadzenia LNG do systemu przesyłowego będzie większy, niż w gazoportach znajdujących się nad Morzem Śródziemnym czy Atlantykiem. Ale o tym mało kto mówi. Wystarczy poczytać co piszą rzekomi fachowcy-gazownicy np. na cire.pl.

    Odpowiedz
  8. gru 14 2010

    Panowie, postarajmy się ograniczyć wycieczki personalne i skupić na interesującej nas tematyce. Będzie z korzyścią dla każdego.

    @cheniek444
    W obliczu tezy, że benchmarkiem dla cen gazu rosyjskiego w przyszłym kontrakcie będą ceny surowca sprowadzanego przez terminal w Świnoujściu warto postawić przewrotne pytanie.
    Skoro wówczas – gdy Polska będzie w stanie importować surowiec z innych kierunków – gaz rosyjski ma stać się mniej konkurencyjny, to dlaczego w sytuacji obecnej – gdy jesteśmy na niego zdani – ceny nie są śrubowane jeszcze bardziej? Czyżby wynikało to z hojności Rosjan?

    Oczywiście, można odpowiedzieć, że ceny gazu rosyjskiego mamy przez to wyższe od cen spotowych, lecz przyglądając się wykresom historycznym widać, że tak nie było zawsze.

    Osobiście nie jestem zwolennikiem teorii przyszłej ceny rosyjskiego gazu tuż poniżej pułapu cen importowanego LNG. Rosjanie naraziliby się wówczas – o ile nie dojdzie do znacznego wzrostu konsumpcji gazu w Polsce – na częściowe wykluczenie z rynku. Wybór polityków postawionych przed decyzją: kupujemy gaz rosyjski czy załóżmy katarski droższy o 3% jest oczywisty.

    Jako ciekawostkę przypomnę, że z wyliczeń Justyny Bracha-Rutkowskiej, na którą powoływało się CIRE koszty regazyfikacji wyniosą około 100 mln zł przy założeniu, że odbieranych będzie 5 mld m sześc. gazu rocznie.

    Licząc tak na szybko:
    Załóżmy, że obecna cena rosyjskiego gazu to 350 USD / 1000 m sześc. -> cena gazu katarskiego na wejściu 350 USD + 30%, więc 5 mld m sześc. gazu katarskiego kosztuje 2,275 mld USD, czyli przy obecnym kursie dolara (2,97 PLN) daje to około 6,76 mld zł.
    Cytowane przez CIRE 100 mln złotych za regazyfikację stanowi w takim razie jedynie 1,5% ceny gazu.

    Nie warto więc przesadnie demonizować tego kosztu.

    Odpowiedz
  9. cheniek444
    gru 15 2010

    Czy może Pan podać namiary do wyliczeń p.Justyny lub notki na cire.pl, która się do nich odwołuje?
    Zrobiłem szacunki porównawcze kosztów regazyfikacji LNG.
    Ogrzanie 1000 kg (1400 Nm^3) CH4 od temp. -160 st.c do +5 st.C wymaga dostarczenia 870,8 MJ ciepła.
    Wartość opałowa CH4 wynosi 50 MJ/kg. Zatem:

    z 1kg otrzymujemy 50 MJ ciepła
    stąd
    z 1000 kg (1400 Nm^3) otrzymujemy 50 000 MJ ciepła

    ogrzanie 1400 Nm^3 gazu wymaga 870,8 MJ ciepła
    stąd
    ogrzanie 5 mld Nm^3 gazu wymaga 3,11*10^9 MJ ciepła

    50 000 MJ ciepła wymaga spalenia 1400 Nm^3 gazu
    stąd
    3,11*10^9 MJ ciepła wymaga spalenia 87 080 000 Nm^3 gazu.

    1000 Nm^3 gazu kosztuje 350 USD + 30% = 455 USD
    87 080 000 Nm^3 gazu kosztuje 39,6 mln USD

    39,6 mln USD * 2,97 zł = 117,6 mln zł.
    Czyli moje szacunki są bliskie wyliczeniom p.Justyny. Jest jednak jedno ALE. Proszę zauważyć, że te szacunki przyjmują, że wartość opałowa metanu w 100% zostanie wykorzystana do regazyfikacji LNG. Oczywiście jest to bzdura. Zatem przyjmując różne stopnie sprawności regazyfikatorów otrzymujemy następujące kwoty wymagane dla odparowania 5 mld m^3 LNG:

    sprawność 50% – 235 mln zł (tj. 3,5% ceny gazu)
    sprawność 30% – 392 mln zł (tj. 5,8% ceny gazu)
    sprawność 20% – 588 mln zł (tj. 8,7% ceny gazu)

    Odpowiedz
  10. gru 15 2010

    @cheniek444
    Dziękuję za dokładne wyliczenia, które rzeczywiście podważają te cytowane przez CIRE. Bezpośredni link do nich: Cire.pl

    Artykuł ma już jednak ponad 7 dni, więc może mieć Pan problem z odczytaniem, dlatego wklejam treść:

    Większość terminali rozładunkowych LNG na świecie zlokalizowana jest na cieplejszych niż Bałtyk morzach. Dzięki temu dla ogrzania LNG, schłodzonego do temperatury minus 161 stopni Celsjusza, wykorzystać można wodę morską. Daje to duże oszczędności energetyczne a w rezultacie zmniejsza koszty regazyfikacji płynnego gazu. Powstający w Świnoujściu gazoport nie może jednak w pełni skorzystać z tego rozwiązania. – Woda morska w Bałtyku może stać się dodatkowym źródłem energii cieplnej ale tylko w okresie letnim, kiedy jej temperatura przekracza 9 stopni Celsjusza (czyli około pięć miesięcy w roku) – tłumaczy Justyna Bracha-Rutkowska z Polskiego LNG.

    W związku ze zbyt niską temperaturą Bałtyku, utrzymującą się przez większość roku, polski gazoport będzie musiał wytwarzać ciepło sam. – Podstawowym źródłem ciepła dla regazyfikacji LNG będzie spalanie gazu w terminalu w Świnoujściu, z wykorzystaniem tzw. regazyfikatorów typu SCV (ang. submerged combustion vaporiser) – mówi Justyna Bracha-Rutkowska. Z naszych obliczeń wynika, że dla regazyfikacji na poziomie maksymalnego wykorzystania zdolność przeładunkowych gazoportu (5 mld m sześc.) potrzebne będzie ok. 770 Gwh energii cieplnej. Koszt ogrzania sprowadzanego do Polski LNG wynieść może ok. 100 mln zł. Nawet o kilka procent podniesie to cenę gazu z tego źródła.

    Odpowiedz

Podziel się swoimi przemyśleniami. Skomentuj.

(wymagane)
(wymagane)

Subskrybuj komentarze